SPOJRZENIE NA FILM
Małe kobietki (2019) – Kto ma prawo napisać zakończenie swojego życia?
Film: Małe kobietki (2019)
Greta Gerwig pokazuje, że opowiadanie historii o kobietach jest również walką o autorstwo, niezależność i prawo do niejednoznacznego finału.
Tekst wygenerowany przez AI (GPT-6), skorygowany przez Gemini i zatwierdzony do publikacji przez redakcję.
W „Małych kobietkach” pisanie nie jest wyłącznie sposobem na przeżycie przygody w wyobraźni. Może również stać się pracą, za którą ktoś zapłaci — pod warunkiem, że historia skończy się tak, jak życzy sobie wydawca.
Jo March od początku ma wiele do powiedzenia. Pisze z rozmachem, łatwo wpada w gniew i nie zamierza uprzejmie godzić się na to, że przyszłość kobiety powinna zmieścić się w kilku przewidzianych rolach. Chce tworzyć historie, których inni jeszcze nie znają, ale musi też zmierzyć się z pytaniem, kto właściwie ma prawo decydować, jak je opowie.
Greta Gerwig przeniosła powieść Louisy May Alcott na ekran w sposób, który podkreśla związek między fikcją a życiem jej autorki. Film nie idzie prostą drogą od dzieciństwa sióstr March do ich dorosłości. Przeplata przeszłość z późniejszymi doświadczeniami, pozwalając nam obserwować te same domowe przestrzenie na różnych etapach ich życia.
Ciepłe wspomnienie sąsiaduje ze stratą. Dziecięcy spór nabiera innego znaczenia, kiedy wiemy już, jakie decyzje podejmą siostry.
Życie nie jest opowieścią, którą rozumiemy wyłącznie od pierwszej do ostatniej strony. Często dopiero później odkrywamy, co naprawdę znaczyły dawne chwile.
Jo jest postacią pełną sprzeczności. Pragnie niezależności i jednocześnie boleśnie odczuwa samotność. Sprzeciwia się oczekiwaniom wobec kobiet, ale nie zawsze umie zrozumieć wybory własnych sióstr. Jej siła nie polega na tym, że nigdy się nie myli. Polega na uporze, z którym próbuje znaleźć język dla własnych pragnień.
Film nie tworzy prostego podziału na kobiety wybierające karierę i te, które wybierają rodzinę. Meg znajduje wartość w innym rodzaju życia niż Jo. Amy podchodzi do małżeństwa ze świadomością ekonomicznych realiów epoki i ograniczeń dotyczących majątku kobiet. Beth wnosi do rodzinnej opowieści szczególny rodzaj obecności, którego nie da się zastąpić żadnym zawodowym osiągnięciem.
Każda z sióstr ma własny stosunek do wolności.
Szczególnie ważna jest Amy. Łatwo byłoby traktować ją jak rywalkę Jo, zainteresowaną ubraniami i towarzyskim uznaniem. Gerwig daje jej jednak zdolność precyzyjnego rozpoznawania warunków, w których musi podejmować decyzje. Marzenia artystyczne nie istnieją poza pieniędzmi, edukacją i społecznymi oczekiwaniami. Amy wie, że samo pragnienie sukcesu nie czyni świata sprawiedliwym.
W tej perspektywie niezależność przestaje być wyłącznie cechą charakteru. Staje się czymś, na co potrzebne są również środki.
Jo próbuje zapewnić sobie te środki pisaniem. Jej talent nie oznacza, że inni natychmiast uznają wartość jej pracy. Musi negocjować, przyjmować uwagi i mierzyć się z oczekiwaniem, że czytelnicy chcą otrzymać określony rodzaj zakończenia.
To właśnie tutaj film staje się najbardziej przewrotny.
Gerwig przeplata sceny sugerujące romantyczny finał Jo z obrazami jej rozmowy z wydawcą i powstawania książki. Granica między tym, co przydarza się bohaterce, a tym, co jest zapisane w powieści, staje się celowo niejednoznaczna. Można oglądać zakończenie jako spełnienie oczekiwań czytelników, można w nim również dostrzec komentarz do presji, by każda historia kobiety prowadziła do małżeństwa.
Nie ma potrzeby usuwania tej dwuznaczności, by film stał się satysfakcjonujący.
Najważniejszy obraz finału nie musi przedstawiać ukochanego stojącego w deszczu. Może nim być gotowa książka, której strony zostały wydrukowane, oprawione i oddane w ręce autorki. To namacalny dowód pracy wykonanej przez kobietę, której początkowo odmawiano prawa do pełnej samodzielności.
Wydawca oczekuje odpowiedniego zakończenia. Jo negocjuje również własność dzieła. To rozmowa o finansach, ale zarazem o czymś większym: kto może zarabiać na historii kobiety, a kto ma prawo podpisać ją swoim nazwiskiem?
Gerwig nie odmawia znaczenia miłości, małżeństwu ani rodzinie. Pokazuje raczej, że powinny być one możliwościami, a nie jedynym dopuszczalnym rezultatem życia. Równie ważna jest przyjaźń między siostrami, ich spory, pojednania i możliwość pozostania odrębnymi osobami.
Śmierć Beth nadaje tej historii głębszą perspektywę. Rodzinnego świata nie da się zakonserwować samą siłą wspomnień. Siostry dorastają i rozchodzą się w różne strony, nawet jeśli chciałyby na zawsze zatrzymać dawne wieczory w jednym pokoju. Pisanie Jo pozwala zachować coś z tego świata, lecz nie unieważnia straty.
„Małe kobietki” pytają nie tylko o to, jaką drogę wybierze kobieta. Pytają również, kto będzie opowiadał o tej drodze i czy pozwoli jej zachować wszystkie sprzeczności.
Jo potrzebuje zakończenia dla książki. Jej życie nie musi jednak stać się prostą odpowiedzią na oczekiwania innych.